Informatyk powrócił z lubelskich libacji cały i zdrowy, a nawet nie sprawia wrażenia jakby go głowa miała boleć. Poza tym jest miły i kochany i poszedł do sklepu :) i nie marudził, że mu się nie chce. Chyba się stęsknił. To dobrze.
Drugą sprawą, niekoniecznie dobrą jest to, że obudziły mnie o 5 koszmary jakieś. Na domiar złego prawdopodobnie gorączkować zaczęłam koło godziny 6, byłam napalona, tfu! rozpalona i telepało mnie z zimna. Nie pojechałam na zajęcia. Teraz czuję się już lepiej. Ale gardeło i łepetyna siepie trochę.
Teraz to co tygryski lubią najbardziej, czyli widomość roku, hit sezonu itp, itd. Ruda zdała w końcu matmę! :D To jest "dobrze", które rekompensuje wszelkie "źle" :)
A teraz mówię pa pa, bo zamierzam oglądać Hałsa z Informatykiem.
Ps. Ograniczam fajki. Informatyk pali a ja nie. Za to ja pochłaniam gigantyczne ilości chipsów. Nie wiem kto na tym lepiej wyjdzie...
Panuje w powietrzu jakaś moda na grypę :) Przejdzie Ci, albo może jakaś ciekawsza choroba dopadnie ;)
OdpowiedzUsuńA co do fajek, to nie palisz, bo masz postanowienie, czy nie palisz, bo nie palisz ?:D
Palę, tylko mniej. A mniej, bo fajki kosztują więcej. Wiadomo: wzrasta cena - popyt maleje :p Może na pół roku nie będę palić wcale :P
OdpowiedzUsuńAni mi nie mów. Mnie też te fajki zabiją, ale cenowo, a ja tak lubię palić :)
OdpowiedzUsuń