piątek, 26 lutego 2010

Dobrze i źle

Informatyk powrócił z lubelskich libacji cały i zdrowy, a nawet nie sprawia wrażenia jakby go głowa miała boleć. Poza tym jest miły i kochany i poszedł do sklepu :) i nie marudził, że mu się nie chce. Chyba się stęsknił. To dobrze.

Drugą sprawą, niekoniecznie dobrą jest to, że obudziły mnie o 5 koszmary jakieś. Na domiar złego prawdopodobnie gorączkować zaczęłam koło godziny 6, byłam napalona, tfu! rozpalona i telepało mnie z zimna. Nie pojechałam na zajęcia. Teraz czuję się już lepiej. Ale gardeło i łepetyna siepie trochę.

Teraz to co tygryski lubią najbardziej, czyli widomość roku, hit sezonu itp, itd. Ruda zdała w końcu matmę! :D To jest "dobrze", które rekompensuje wszelkie "źle" :)

A teraz mówię pa pa, bo zamierzam oglądać Hałsa z Informatykiem.

Ps. Ograniczam fajki. Informatyk pali a ja nie. Za to ja pochłaniam gigantyczne ilości chipsów. Nie wiem kto na tym lepiej wyjdzie...

3 komentarze:

  1. Panuje w powietrzu jakaś moda na grypę :) Przejdzie Ci, albo może jakaś ciekawsza choroba dopadnie ;)

    A co do fajek, to nie palisz, bo masz postanowienie, czy nie palisz, bo nie palisz ?:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Palę, tylko mniej. A mniej, bo fajki kosztują więcej. Wiadomo: wzrasta cena - popyt maleje :p Może na pół roku nie będę palić wcale :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ani mi nie mów. Mnie też te fajki zabiją, ale cenowo, a ja tak lubię palić :)

    OdpowiedzUsuń