niedziela, 14 lutego 2010

WalęTynki...

Takie urocze święto, gdzie nagle każdy każdego kocha i obsypuje prezentami... Masowe wyróżnianie zakochanych. Super okazja do kolacji z Informatykiem, tudzież choćby spaceru. Tak, a ja leżę w łóżku i zdycham. No po prostu bomba!
Tak sobie pomyślałam, że te walentynki to w ogóle nie potrzebne nikomu święto (może inaczej bym śpiewała, jakbym nie była zmuszona do siedzenia w domu). Skoro się kogoś kocha to nie potrzebuje się okazji do robienia prezentów ani zabierania na kolacje, spacery, wycieczki czy co tam sobie zakochańce wymyślą jeszcze. Z drugiej strony jednak to ładnie tak dać tym zakochanym jeden dzień w roku na ich święto:)
Tak czy inaczej powinno być ono w lecie!

Korzystając z okazji upublicznię i ja moją miłość i złożę Informatykowi walnięte życzenia:

No Kocie...
Po 1. Żebyś mnie kochał i nie miał dość :)
Po 2. Żeby to co robisz dawało Ci szczęście.
Po 3. Żebyś się nie zmieniał.

A poza tym kupę pieniędzy na prezenty na ukochanej osoby... ;) :****

Się miło zrobiło. Dobranoc.

0 komentarze:

Prześlij komentarz