Nadeszła wyczekiwana chwila. Trzęsącymi rękami włożyłam moją Metallicę do napędu i teraz sobie słucham z drżeniem serca. Żeby mi tylko płyty nie zjadło.
Jest cudowna. Idealne brzmienie. Idealna jakość.
Płyta jednak przypomina mi wiele. Przypomina mi pierwszy raz zasłyszanego Nothing'a zasłyszanego na żywo, granego na starej, ruskiej gitarze. I jak go słyszałam wtedy w nocy. Na ślepo, po ciemku, z serca. Postanowienie, że zostanie zagrany na moim ślubie. Teraz mam postanowienie, że nie będzie żadnego ślubu. Pamiętam też kilka innych sytuacji wiążących się z Metallicą. Chociażby ich koncert. Najcudowniejsze przeżycie ever. Potem dostałam tę oto cudowną płytę.
Dziś stało się coś, co uświadomiło mi jak bardzo niektóre babki starają się o serce faceta. Zupełnie niepotrzebnie. To facet ma się starać! To on ma zdobywać! To jego ma być taka natura! A nie... latać za facetem na każde jego zawołanie i ulegać na każdym kroku. To śmieszne! Jak mężczyzna może szanować kobietę, która pokazuje mu na każdym kroku, że zrobi dla niego wszystko?! Takie zachowanie jest chore. Facet zamiast kochać i pożądać zacznie wykorzystywać.
Rozumiem, że jak się kogoś kocha to jest się w stanie poświęcić wszystko. For love przecież. I wiele osób tak ma. Zarówno kobiet i mężczyzn. Kobiety są z natury jednak bardziej wylewne pod tym względem. A szkoda. Bo taka mama niepewność mobilizuje faceta.
Zauważyłam już nie raz. Jak się mężczyźnie deklaruje miłość wieczną i się upewni go w tym, to jego starania kurczą się do rozmiarów mikro. On się czuje już panem świata i kobiety, bo ona jest jego i nic tego nie zmieni. A właśnie, że nie. Może się zmienić i to dużo. I jak taki facet jest zbyt pewny swojej pozycji, jak za bardzo wierzy, że forever and ever, to potem jest nagły szok. No bo jak to? No jak ona mogła sobie pójść?! No przecież JEST moja. I tu się drodzy Panowie bardzo mylicie, a Wy drogie Panie na to pozwalacie.
Zasada jest prosta: nigdy nie dawaj pewności 100 procentowej.
Takie ostatnio oklepane: kobieta zołza. A jednak. Sprawdza się.
Kobieta mająca swoje zdanie, nie poświęcająca 150% uwagi tylko temu jednemu, kobieta nie skacząca jak króliczek koło nogi swego pana, mająca swoje życie, swoich znajomych (także płci przeciwnej) jest bardziej adorowana, wzbudza większe pożądanie. Reguła jest prosta. Facet to zdobywca, łowca. Takie ma geny z natury. I zabawa trwa dopóki musi zdobywać. Potem już mu się nie chce. Bo po co? To jakby polować na upieczonego dzika. Przecież wiadomo, że nie martwy ze stołu nie ucieknie.
Nie chciałabym, żeby to zostało odebrane bardzo jednostronnie. Jakoby kobieta miała być oschła, zimna i bezuczuciowa. Nie nie. Kłoda to nie jest to do czego dążymy. I nie chodzi też o to by kobieta była wiecznie niedostępna i trzymała faceta na dystans. Bo po pewnym czasie też mu się znudzi, znajdzie sobie łatwiejszy cel.
Trzeba żyć w pewnej równowadze. Uczucia, emocje jak najbardziej, ale w odpowiedniej dawce. Powiedz facetowi, że go kochasz. Niech wie. Niech też będzie szczęśliwy. Nie powtarzaj jednak tego co minutę. Bo go zemdlisz. Przytul się do faceta - niech czuje się potrzebny, niech wie, że jest dla Ciebie wsparciem, ale nie pokazuj mu, że bez niego nie dasz sobie rady. Bo faktycznie nie dasz? Wątpię. Bądź miła i uprzejma, ale nie uległa. Nie chodzi przecież by pokazać facetowi jaka z Ciebie suka, nawet jeśli potrafisz nią być. Jeśli jednak on przeskrobie, nie trzymaj w sobie złości. Nie milcz. Nie licz, że to był jednorazowy wybryk. Facet często nie zdaje sobie sprawy, że zrobił źle. I jak mu nie powiesz, że to było złe to on może to powtarzać. Bo dlaczego nie, skoro jest tak ok?
To jak z alkoholem. Wypić jest fajnie, ale jeśli przesadzisz skutki widzisz dnia następnego i nie są one dobre. Równowaga przede wszystkim.
Teraz najtrudniejsza rzecz jaka przychodzi chyba kobietom. Zwłaszcza zakochanym.
Jeśli kobieta jest zakochana - jest zaślepiona. Stara się nie zauważać błędów i wad faceta. Co gorsza. On jest tak cudowny przecież, że te jego małe wady to nie wady a zalety. Nic bardziej mylnego. Trzeba trzeźwo patrzeć na faceta. Od początku oceniać jego zachowanie obiektywnie. To jest trudne. Bardzo trudne. Ciężko jest to zrozumieć. Ale dzięki temu można od początku zauważyć czy facet jest dobrym kandydatem na potencjalnego męża i ojca Twoich dzieci. Bo po latach wychodzi wszystko na jaw. Jeśli na początku nie zwrócimy uwagi na wady faceta, później będą nas one dobijać. Wykorzystajmy moment kiedy to mężczyzna też jest zakochany i zaślepiony. Wtedy zwróćmy uwagę na to, co nam się nie podoba. O wiele łatwiej będzie z tym walczyć.
Zmieniajcie się oboje. Nie jako para, jako ludzie. Trzeba dążyć do doskonalenia. Samego siebie.
Amen.