wtorek, 4 stycznia 2011

Noworoczny wpis

Nowy rok rozpoczął się hucznie. Powitałam go na warszawskim balkonie u boku nowego mężczyzny mojego życia. Byli z nami także zarządzający przyjaciele studenci, za co chwała im po wsze czasy! Impreza domowa, wódka się lała i nawet była znośna. Muzyka na full i impreza jest. Ale ale... nie ma co wspominać, bo się szkoda robi i na powtórki ma się ochotę :)

Teraz po ciężkim dniu trochę relaksu przy fajce i Pogodnie.
Piosenka o śmiesznym tytule. Identyfikuje się z nią :)

Czas na noworoczne postanowienia, skoro humor powraca:
1. Cieszyć się tym co jest.
2. Nie rozpamiętywać tego co było.
3. Nie dać się pospolitej fali eliminacyjnej i na sesji zaliczyć wszystko!
4. Uśmiechać się codziennie, zwłaszcza, gdy coś nie wychodzi.
5. Opanować nerwy.
6. Trzymać porządek w pokoju...

Co do ostatniego postanowienia może być ciężko. Nawet bardzo ciężko rzekłabym skromnie. Ale postanowienia to w końcu małe wyzwania, czyż nie?

Z innej beczki.
Mam ochotę zabić kilka osób, które na siłę starają się udowodnić całemu światu, że znają moje życie lepiej niż ja. To zabawne. Tak zabawne, że aż przykre. Ale nie teraz. Już nic nie zepsuje mi humoru. Wystarczy jeden uśmiech odpowiedniej osoby i wszystko staje w miejscu, zatrzymuje się na chwilę, radośnieje, a potem znów nabiera tempa. Tyle, że jakoś łatwiej, przyjemniej temu tempu dorównać.

Także ahoj Czytacze i do siego roku! ;)

Ps. Buziak na zachętę dla pana uczącego się namiętnie! ;*.

0 komentarze:

Prześlij komentarz