Jest wszechświat i są ludzie. I każdy człowiek, jest taką samą, niezauważalną kropką. Takim pyłkiem nieznaczącym. I teraz pojawia się pytanie: dlaczego taka nic nie znacząca kropka znaczy więcej od innej kropki. Dlaczego jedna kropka staje się panem świata, a druga musi myć jej nogi. Dlaczego jedną kropkę się pamięta, a nie wie się o istnieniu innej. Przecież patrząc z góry te kropki są takie same. Nie widać koloru, nie czuć zapachu i żeby nie wiem jak głośno krzyczały nie słychać nawet szeptu.
Swoją drogą marzy mi się cisza. Taka brutalna cisza. Tak cicha, aż boli. Z daleka od szumu świata można zauważyć wiele. I taka cisza działa kojąco. Uspokaja. Oddala od problemów.
Chciałabym chwilę takiej ciszy, bez samochodów za oknem, bez tykania zegarka, bez szumu komputera i bez stołka sąsiada z góry. Chciałabym przemyśleć wtedy moją kropkę. Kim jestem? Kim będę? Do czego zmierza moje życie? Co osiągnę swoją postawą? Czy będą mnie szanować, podziwiać, kochać i sławić? A może będą mnie wyklinać, pluć i wykrzykiwać obelgi... Najbardziej bym jednak nie chciała, by nie mieli o mnie zdania.
Bycie takim bezpłciowym jest gorsze od "lubiany" tudzież "nielubiany". Oba te statusy przekazują jakieś emocje. Większe, mniejsze, ale zawsze. Podejście obojętne nie budzi emocji. Mogą mnie wyklinać, nienawidzić, ale chcę wzbudzać w kimś emocje.
Nie chcę być sławna. Jak to bywa teraz często: piosenkarki, aktorki, modelki. Dziewczyny nieprzystosowane to wielkiego świata pchają się tam rękami i nogami. A potem żałują. Ja nie chcę żałować. Wolę być nikim dla całego świata, ale kimś dla jednej osoby. I chcę wzbudzać emocje.
Wrócę jednak do mojej kropki. Mała, ruda kropka. Mała, ruda kropka, która nie wie chyba do końca czego oczekuje. Bierze z życia to co chce brać. Garnie to całymi garściami. Nie pyta o pozwolenie, nie przeprasza za błędy, nie żałuje za grzechy i nie mówi paciorka przed snem. Światło jednak kiedyś gaśnie, z szaf wychodzą potwory, stają nad tą biedną, rudą kropką i krzyczą, żeby się ogarnęła. Żeby wzięła życie za łapę i pociągnęła w odpowiednim kierunku. Ona jednak lawiruje w inną stronę. Bardzo sprytnie.
Mała, ruda kropka. Gdzie dobiegnie?
Nie mowi paciorka. Nie grzeczna ruda kropka.
OdpowiedzUsuńStraszne... zzk za to mówi codziennie ;)
OdpowiedzUsuń