poniedziałek, 16 maja 2011

Nie lubię jak wyjeżdzasz...

Dziś wieczór melancholijny, samotny i smutny. Jeszcze w głowie mam weekend. Ten niby zwyczajny, niby jak inne. Jednak coś w nim było wyjątkowego. Coś przełomowego. Coś co się czuje, a czego słowami opisać się nie da.
To co dobre szybko się kończy. I tak jak sen minął ten weekend. Tylko wspomnienia wciąż żywe i gorące. Bo kto by się spodziewał...
Jeszcze kilka miesięcy temu moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Wkroczyłam w mój własny dwudziesty pierwszy wiek. I wszystko stanęło na głowie. Jak w błędnym kole. Historia lubi się powtarzać. Znów mam kogoś daleko od siebie. Znów żyję od spotkania do spotkania. Znów częściej tęsknię, wspominam... Nauczyło mnie to jednak trochę więcej wytrwałości. Wyciągam wnioski z poprzednich przeżyć. Staram się dobrze je rozumieć i naprawiać swoje dawne błędy.
Tak sobie teraz myślę, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Teraz wielkim minusem jest ta odległość. Jednak ma to swoje dobre strony. Bardziej doceniam to co mam. Umiem się cieszyć z każdej wspólnej chwili. Czuję tę rozpierającą energię i radość z każdego gestu, słowa, uśmiechu, dotyku. Teraz czekanie ma sens. Mam też twardo postawione cele i czuję motywację by je osiągnąć. Czuję upływający czas. Każdego dnia jestem bliżej. To jak wielkie odliczanie... jeszcze rok, kilka miesięcy, parę tygodni, jeden dzień. I tak właśnie coraz bliżej celu, coraz wyraźniej go widzę. Mam siłę. Te krótkie spotkania napawają mnie pozytywną energią. Dodają mocy jak magiczny napój. Czuję, że mogę, że chcę i że się uda. Nigdy jeszcze nie miałam takiej wiary, że piękny sen się spełni. Czuję się szczęśliwa, widzę to idealne dopasowanie. Bo kiedy spotka się tę jedyną osobę, to się po prostu wie. Wystarczy jedno spojrzenie, jeden pocałunek, jedno złapanie za rękę i po prostu wiesz, że tak będzie już zawsze. Że to jest to na co czekało się całe dotychczasowe życie. Czuje się, że to życie jest dopiero początkiem, startem. Największą satysfakcję przynoszą jednak myśli, że jeszcze ta jedna chwila i będzie się już szczęśliwym na lata, że to życie się rozkręci, nabierze smaku. I nie ma wątpliwości. Jest tylko zaufanie i wytrwała praca nad osiągnięciem celu. To jest sens życia. Świadomie i wytrwale realizować największe marzenie.
Jeszcze trochę jednak muszę poczekać, trochę potęsknić i spędzić jeszcze kilka takich samotnych wieczorów. Później będzie tylko piękniej :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz