Dziś jest taki dzień, że wszystkiego mam dość, wszystko traci sens i wszystko jest o dupę potłuc. Łącznie ze mną. Siebie też nienawidzę. Czuję taki swoisty brak gruntu pod nogami. Mam ochotę wyjść z domu i powiedzieć światu: pierdolę, niech się dzieje co chce. To wychodzenie z domu, ucieczka od problemów, od pustych ścian, od samej siebie chyba wejdzie mi w krew. Zadomowi się. I może mnie po drodze szlag trafić. 50 razy. Strata będzie nikła.
Nie można tak mówić, a tym bardziej myśleć! Zanim się obejrzysz wszystko będzie znów kolorowe. Obiecuję, jeśli to coś da. ;)
OdpowiedzUsuń3maj się. :)