Zdałam sobie dziś sprawę, że jestem rodzinną książką kucharską, niańką, korepetytorką, makijażystką, fotografem, a nawet "specem" od komputerów. Na kłopoty - Monika.
Wymyśl panna danie na komunię, chrzciny, święta - bo robisz ciekawe potrawy. Pobaw dzieci- jak trzeba, naucz dzieci - jak trzeba. Na imprezę - zrób makijaż, na imprezie- zrób zdjęcia, a jak komputer nie działa to przyjdź i zrób by działał. Żebym na czymś z powyższych się jeszcze znała...
Moja rodzina pokłada we mnie naprawdę wielkie nadzieje. A ja przepisy mam z neta, dzieci są już duże i same się niańczą, nauczyć umiem jak każdy. Bo to podstawówka jeszcze. Makijaż ciotce na imprezę zrobię taki, że nałożę cień na powieki, kredką obrysuję, rzęsy tuszem pociągnę. Zdjęcia do rodzinnego albumu zrobi każdy debil, a jak jest problem ze sprzętem elektronicznym to dzwonię do Informatyka i pytam co zrobić. Sama często nie rozumiem co do mnie mówi i pytać muszę 10 razy. Moja rodzina jednak pokłada we mnie wielkie nadzieje. Zostanę rodzinną encyklopedią. A co.
Ha! rozchwytywana jesteś ;D To chyba fajnie ;D
OdpowiedzUsuń