Kiedyś byliśmy piękni, młodzi i beztroscy. Teraz może i jesteśmy piękni, nadal młodzi, tylko ta beztroska ulotniła się jak dym z wczorajszej fajki. Nie podoba mi się to jak jest zaprogramowany świat. Nie lubię być zmuszona do podejmowania decyzji o swoim życiu, kiedy nie jestem na to gotowa. Nie lubię martwić się o sprawy, o które powinnam być spokojna. Na wszystko przyjdzie czas. Pojawia mi się jednak pytanie dość zasadnicze: dlaczego jedni mają tego czasu więcej, a inni mniej. Co się za tym ciągnie: dlaczego należę do grupy, która czasu ma mniej.
Jestem za młoda, za słaba by ogarnąć wszystko to co mnie otacza. Powtarzam to po raz kolejny, wiem, ale nie lubię pustego domu.
Wczoraj było ciekawie. Wczorajszy wieczór, może nie należał do najlepszych w moim życiu, ale na pewno nie był nudny. Dostałam pewną lekcję. Może to była lekcja zarządzania, a może to była lekcja życia. Muszę przeanalizować kilka kwestii i nauczyć się myśleć tak jak mi doradzano. Będę się bardzo starać i zobaczymy czy faktycznie przyniesie mi to "sukces".
Muszę też zmienić trochę podejście do życia, myśleć inaczej, patrzeć pod innym kątem. Wnieść w życie pozytywną energię. Czy to oznacza,że mimo marudzenia na początku postu na końcu zrobię swoisty krok w bok? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I nikt nie broni mi się przesiąść.
Cholernie chaotyczne. Takie mam dziś myśli.
Muszę wyciągnąć kartkę i długopis. Zapisać sobie kilka cennych rad i uwag oraz zaplanować jak wprowadzić je w życie. Jeśli mi się to uda i zechcę, to się tym niebawem podzielę.
0 komentarze:
Prześlij komentarz